Koniec każdego roku to zawsze czas podsumowań. My też poprosiliśmy naszych artystów, aby spróbowali podsumować rok 2013. Każdy z nich miał wybrać utwory lub płyty, które szczególnie go poruszyły, albo najczęściej pojawiały się w setach. Zobaczcie co przesłał nam Lowhitey…

Kończący się rok 2013 z pewnością był dla mnie przełomowy i wydaje mi się, że właśnie tak go zapamiętam. Pierwsze oficjalne wydawnictwa, pierwsze bookingi, dołączenie do ekipy PLUG & PLAY… Pisząc to odczuwam ogromną i szczerą radość (uśmiecha się do ekranu), a to dlatego, że na własnej skórze przekonałem się, że dzięki własnej pracy i determinacji można zrealizować swoje plany/marzenia. Myślę, że to jest również dobry moment, aby podziękować wszystkim tym którzy mnie w taki, czy inny sposób wspierali i pomagali

Chyba każdy kto kiedykolwiek miał styczność z podsumowaniem wie, jakie ciężkie zadanie czeka osobę która je wykonuje. 365 dni i 10 utwórów? No way! Niemniej jednak zawsze musi być przecież jakaś magiczna granica, której ściśle trzeba się trzymać.

Z racji mojego dość eklektycznego gustu oraz faktu, że swoje pierwsze występy zaliczyłem tak naprawdę w końcówce 2013 roku wybrałem głównie utwory pod kątem własnych, osobistych upodobań, czy też pod względem powrotów do mojej domowej playlisty. Jeśli chodzi o kolejność dobieranych utworów to radziłbym traktować ją z lekkim dystansem, bo chyba nigdy nie będę miał swojego numeru jeden (to się zmienia codziennie).
P.S. To prawda.

10. Mac Miller & Flying Lotus – S.D.S.

W alternatywnych rapsach w 2013 roku u mnie zdecydowanie rządził ten numer. Na bicie tytan Fly Lo, którego chyba jestem psychofanem (hihi), a nawija kolejny zdolny gówniarz – Mac Miller.

9. Bonobo – Sapphire

Jeden z moich ulubionych producentów szeroko pojętej muzyki „nu beats” wypuścił w marcu dla Ninja Tune (jak zwykle) kolejny bardzo dobry album, na którym można znaleźć masę muzycznych smakołyków. „Sapphire” to moje ulubione „5 minut” na tym krążku. Urzekająca melodia harfy, krótkie i rozciągnięte wokale no i mam gęsią skórkę, no.

8. Flight Facilities feat. Christine Hoberg – Clair De Lune

Najlepsza „pościelówa” 2013 roku, nie mam pytań!

7. King Krule – Neptune Estate 

King Krule, czyli jedyny taki głos we wszechświecie. Młody, rudy, skryty chłopaszek z dużym potencjałem i oryginalnym pomysłem na siebie.

6. Tanner Ross & Slow Hands – All The Same

W marcu oficyna Wolf & Lamb uraczyła nas chyba najlepszym wydawnictwem tej wytwórni i to chyba w ogóle (poważnie). Specjalista od „przyszłościowego” funku – Tanner Ross w kooperacji z Slow Hands. Jest miły bassline, jest czuły wokal, jest wzruszająca melodia, jest tanecznie.

5. Jono McCleery – Ballade

Tak wiem, znowu „Ninja Tune”. Tym razem nowa twarz tej wytwórni – Jono McCleery, który za pomocą swojego singla pokazał wszystkim, jak powinna brzmieć przyszłościowa ballada.

4. Mount Kimbie feat. King Krule – You Took Your Time

Chciałoby się powiedzieć „simply the best”. Najlepszy track na albumie „Cold Spring Fault Less Youth”, który Mount Kimbie wydali dla Warp Recordings. Prosta, ale kołysząca perkusja, kosmiczne PAD’y no i charyzmatyczny wokal King Krule. Strzał w samą dziesiątkę!

3. Pedestrian & Maribou State – Mask

Jeśli chodzi o wytwórnię to: teraz Polska! Pets Recordings, wiadomo – klasa. Na pierwszym parcie kompilacji „Friends Will Carry You Home Too” moi ulubieńcy Pedestrain & Maribou State w cukierkowej odsłonie.

2. FKA Twigs – Water Me

Miłość od pierwszego usłyszenia, absolutne arcydzieło. Za podkład odpowiedzialny Arca, słynący ze swojej głębi i industrialnego brzmienia, a na zniewalającym wokalu nadzieja trip-hopu (jak o niej mówią) – FKA Twigs. Weź się połóż i posłuchaj!

1. DJ Koze & Apparat – Nices Wolkchen 

Okej, to jest przykład na to, jak dla mnie powinien brzmieć deep house. W tej kategorii niezniszczalny DJ Koze i Apparat zajmują bezdyskusyjne pierwsze miejsce. Na nieustającym ripice od momentu wydania!