Koniec każdego roku to zawsze czas podsumowań. My też poprosiliśmy naszych artystów, aby spróbowali podsumować rok 2013. Każdy z nich miał wybrać utwory lub płyty, które szczególnie go poruszyły, albo najczęściej pojawiały się w setach. Zobaczcie co przesłał nam Diskoleptikk…

Na wstępie chciałbym napisać, że mijający rok był bardzo dobry dla klubowej sceny w moim rodzinnym mieście – Zielonej Górze. Intensywność imprez, jakość bookingów, wysoka frekwencja, nowe, uśmiechnięte twarze w klubach – jako organizator i promotor jestem szczęśliwy ;)

Zostałem jednak poproszony o wybranie kilku kawałków, więc przejdźmy do rzeczy. W pierwszej chwili pomyślałem – „o kurczę, co by tu wybrać”.  Szybko jednak okazało się, że nawet dziesięć pozycji to będzie za mało, żeby podsumować mijający rok, jednak, aby nie rozciągać tej listy w nieskończoność, właśnie na liczbie 10 się zatrzymam. Obok utworów, które często gościły w moich setach, będzie też kilka takich, które raczej rozbrzmiewały podczas jazdy samochodem. Do rzeczy zatem…

10. Acid Washed – Fire N’ Rain (The KDMS Remix)

Bardzo fajny utwór w oryginale, który doczekał się kilku równie fajnych remiksów, czy edycji (m.in. od Kaytranada). Jednak to właśnie mocno polski remiks od The KDMS wybrałem, gdyż absolutnie kojarzy mi się z wakacjami i słońcem. Za każdym razem, gdy słyszę ten numer mam przed oczami plażę w Gryżycach, gdzie odbył się pierwszy letni mini festiwal, na którym miałem przyjemność wystąpić.

 

9. Rosinski – Nikt się nie dowie (feat. Izu)

Bardzo prawdopodobne, że to właśnie ten utwór gościł w moich setach najczęściej w mijającym roku. Nie był nigdzie wydany, nie istniał nawet w Internecie (do momentu, gdy pięć minut temu wrzuciłem go na YouTube). Dostałem go od rosinskiego i był to jeden z najlepszych prezentów, jakie otrzymałem w 2013 roku. I chodź Mateusz do końca życia będzie utrzymywał, że brzmi źle i podsyłał kolejne, poprawione wersje, to nie ważne. Zwiedził ze mną kilka fajnych klubów w Polsce i wszędzie wywoływał podobne emocje.

8. Different Marks – Lavender Lady feat. Paul Randolph

Wytwórnia Pets Recordings wydała w tym roku i udostępniła za darmo album Different Marks – Untitled. Jest to efekt współpracy chłopaków z Catz ‚n Dogz z nieżyjącym już niestety Martinem Dawsonem. Podczas wspólnych sesji w studio szukali nowych inspiracji i kierunków muzycznych, a album został ukończony na krótko przed tragiczną śmiercią Martina w listopadzie ubiegłego roku. Spośród jedenastu fajnych utworów wybrałem właśnie ten, ze względu na urzekający wokal Paula Randolpha, o którym żeby cokolwiek napisać, potrzeba by osobnego artykułu :)

7. Logo – Give Mo Luv (feat. eLBee BaD)

Muszę przyznać, że ostatnio bardzo rzadko muzyka z wytwórni Kitsune zyskuje moje uznanie, ale w tym przypadku cała epka jest na prawdę na wysokim poziomie. Wymieniony tu przeze mnie oryginał oraz trzy remiksy (m.in. od Boston Bun oraz Matthiasa Zimmermana) to naprawdę świetne numery!

6. Viadrina – Fake Light 

Albumy „Friends will carry you home too” wydane przez rodzimą wytwórnię Pets Recordings przyniosły ze sobą wiele dobrych utworów. Dla mnie jednak wyjątkowy jest ten właśnie numer rodaków z Viadriny. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to ich najlepszy numer, choć wielu z Was pewnie zaraz sypnie linkami do Lullaby, Shining, czy Spellbound :) I don’t give a damm, jak mawiają na zachodzie. Tajemniczość w tym utworze jest powalająca, a czasami i przerażająca.

5. Ada – Eve (DJ Koze Remix) 

Mało będzie w tym roku zapewne zestawień, w których nie pojawi się DJ Koze, albo chociaż Pampa Records. Nie mogło ich również zabraknąć i u mnie, ale dla odmiany nie będzie tu remiksu dla Herberta, ani żadnego kawałka z płyty „Amygdala”. Mnie najbardziej urzekł remiks DJ Koze dla Ada. Chociaż kawałek ma chyba z 8 lat, to ja odkryłem go w tym roku. Chomikowate wokale, piękne syntezatory oraz genialna kompozycja powodują, że 10-minutowy kawałek nie nudzi się ani przez sekundę.

4. Debukas – Rings (Original Mix)

Debukas zwrócił moją uwagę, mniej więcej, w połowie roku swoim kawałkiem „Satellite”, ale dopiero listopadowe wydawnictwo „I am machinery”, które ukazało się nakładem wytwórni 2020Vision, uświadomiło mnie, jaki drzemie w nim potencjał. Cała płyta jest świetna i w dodatku bardzo zróżnicowana – nadaje się do klubu, do domu i do samochodu. Ten kawałek jest zaś moim osobistym faworytem.

3. Cuthead – Maputo Jam

Cuthead to artysta, którego odkryłem w maju zupełnie przypadkowo. Szukając remiksu Brodki w wykonaniu Eltrona Johna trafiłem na jego kawałek „Splenda Daddy” wydany na tej samej epce. Zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale wydana w listopadzie, ponownie nakładem Uncanny Valley, płyta „Everlasting Sunday” powaliła mnie na kolana. Muzyczny eklektyzm tego człowieka jest niesamowity.

2. Ogris Debris – Closer (Mercury Remix)

Genialność tego utworu nie jest oczywista i ja sam też potrzebowałem chwili, by się do niego przekonać. Jednak z każdym kolejnym przesłuchaniem utwierdzałem się w przekonaniu, że jest świetny, aż w końcu stał się chyba najczęściej granym przeze mnie utworem w drugiej połowie roku. Jego odbiór przez publiczność zdaje się potwierdzać wysoką pozycję w moim zestawieniu.

1. FJAAK – Mind Games (Original Mix)

Nie mogło być inaczej! Dla mnie berlińskie trio FJAAK to absolutne objawienie 2013 roku. Oba tegoroczne wydawnictwa – „Remember me” wydane w Klasse Recordings oraz „Mind Games”, które ukazało się nakładem Baalsaal Records, są absolutnie genialne i kompletne. Po prostu brak słów!

PS.

Wiedziałem, że tak się stanie… Od początku mówiłem sobie „tylko nie zapomnij o Chmara Winter” i oczywiście zapomniałem. Nie ma innej opcji, ten kawałek musiał znaleźć się w moim zestawieniu, nawet jeśli bez konkretnego numeru :)